Sesja ślubna za granicą, szczególnie w tak pięknym miejscu jak Rzym, znajduje się na liście marzeń każdego fotografa ślubnego. Niezależnie od doświadczenia, preferowanego stylu i miejsca zamieszkania – wizyta w Rzymie na sesji ślubnej to zawsze wspaniała przygoda i obietnica cudownych kadrów. Taką właśnie przygodę przeżyłam z Martą i Piotrem.

O tym, że Rzym jest jednym z najpiękniejszych miast świata, nie trzeba nikogo przekonywać, dlatego niniejszym wpisem chcę tylko potwierdzić, że nie tylko z turystycznego, ale i fotograficznego punktu widzenia Rzym jest absolutnie niesamowity. A zatem, jeśli zastanawiacie się nad zorganizowaniem sesji ślubnej za granicą, włoska stolica koniecznie musi znaleźć się na Waszej krótkiej liście najbardziej atrakcyjnych kandydatur. Kilka zachęcających słów na ten temat znajdziecie w dalszej części tekstu, a teraz zapraszam Was na rzymską sesję ślubną Marty i Piotra o wschodzie słońca.

Plener ślubny za granicą – sesja ślubna w Rzymie o poranku

Rzym budzi się do życia dość późno. Jego uliczki nieprędko zapełniają się mieszkańcami i turystami, dlatego witanie nowego dnia w tym na ogół gwarnym mieście to bardzo ciekawe doznanie. Szczególnie, jeśli rozpocznie się go od doskonałej, rzymskiej kawy.

Cieszę się, że w trakcie naszego spaceru miałam okazję bez pośpiechu odwiedzić najważniejsze i najpiękniejsze miejsca w stolicy Italii: Schody Hiszpańskie, Fontannę di Trevi, czy Watykan wraz z Bazyliką św. Piotra.

Piękne, zabytkowe, kolorowe fasady, a zwłaszcza imponująca Fontana di Trevi pozwalają na zabawę barwami i ujęciami,

Ale jak zobaczycie poniżej, na powyższych miejscach się nie skończyło. W ciągu tego intensywnego, słonecznego, wrześniowego dnia udało nam się zrobić zdjęcia również przed Panteonem, na Piazza Navona, na Moście św. Anioła, przed Forum Romanum i Koloseum, a także odwiedziliśmy Plac Wenecki z Ołtarzem Ojczyzny i majestatycznym pomnikiem Wiktora Emmanuela II.

W tym mieście zabytki i piękne ujęcia czyhają na fotografa na każdym rogu, więc chociaż powyższa lista wydaje się długa, między tymi miejscami można się bardzo sprawnie przemieszczać. A później fotografować do upadłego, bo w końcu… Rzym jest tak piękny, że trzeba go „wycisnąć” jak cytrynę.

A jeśli nie uda się pieszo, zawsze można pomyśleć o Vespie. Jest to popularny we Włoszech skuter, którego nazwano słowem oznaczającym… osę. Wybór imienia jest idealny – dobrze oddaje nie tylko rozmiar, jak i dźwięk, jaki Vespa wydaje. W tak tłocznym mieście zwrotna włoska osa jest czasem na wagę złota, dlatego Marta i Piotr spontanicznie postanowili zrobić mu reklamę. Jak wyszło, zobaczcie sami.

fotograf-slub-slask- 55

Sesja ślubna za granicą – Rzym o zachodzie słońca

Jak zobaczycie na poniższych zdjęciach, intensywny poranek spędzony na fotografowaniu nie mógł zostać spuentowany inaczej jak spontanicznym poczęstunkiem w postaci oryginalnej włoskiej pizzy.

Na szczęście podzieliśmy naszą sesję ślubną w Rzymie na dwie części – druga, mniej „oficjalna” odbyła się o (i po) zachodzie słońca.

Przez cały dzień towarzyszyła nam nie tylko wspaniała pogoda i atmosfera tego miasta, ale też serdeczność przechodniów – choć Rzym gości Pary z całego świata, które marzą o sesji ślubnej zagranicą, Włosi wobec takich atrakcji nie potrafią przejść obojętnie, co widzicie na zdjęciach Marty i Piotra. A ponieważ Włosi nie mają w zwyczaju hamować emocji i zachwytów, na widok Pary Młodej biją brawo, życzą wszystkiego najlepszego, a nawet… próbują dołączyć do sesji.

Jak zorganizować sesję ślubną za granicą?

Gdy kontaktują się ze mną Pary szukające fotografa ślubnego, zawsze pytam je o pomysł na plener ślubny. Zdarza się, że słyszę bardzo nieśmiałą deklarację, że co prawda rozważają sesję ślubną za granicą, ale lista wątpliwości jest długa i powoli wycofują się w tego pomysłu.

Tymczasem zorganizowanie sesji ślubnej za granicą wcale nie jest trudne. Tanie oferty biletów lotniczych w piękne miejsca, które doskonale sprawdzą się jako niebanalne tło dla sesji ślubnych, to w tej chwili nie rzadkość (szczególnie, jeśli rezerwacji dokonuje się z właściwym wyprzedzeniem). I to nawet pomimo pandemii.

Imponujące pejzaże Rzymu, Aten, Sewilli, Marsylii – a dla miłośników mniej ciepłego klimatu: Rejkiawiku czy Edynburga – stoją przed Wami otworem. Dlatego też są to coraz popularniejsze kierunki nie tylko turystyczne, ale też fotograficzne.

Co więcej, w Internecie można znaleźć mnóstwo przewodników oraz praktycznych poradników (również takich przeznaczonych specjalnie dla nowożeńców). Dlatego przy odrobinie chęci można zorganizować plener ślubny za granicą nawet wtedy, jeśli samemu podróżuje się w dane miejsce po raz pierwszy. To zresztą wspaniała okazja do tego, by zmiksować przyjemne z pożytecznym – w krótkim czasie można połączyć zwiedzanie i pozowanie.

Osobiście zawsze polecam to rozwiązanie i zachęcam Was, by nie rezygnować z marzeń. Sesję ślubną – za granicą i w kraju – organizuje się w końcu tylko raz.

Jeśli podobały Wam się moje zdjęcia wykonane w czasie sesji ślubnej w Rzymie zerknijcie na sesję ślubną w jesiennych klimatach. A jeśli sami zastanawiacie się nad plenerem ślubnym za granicą, koniecznie zajrzyjcie do formularza, napiszcie do mnie i opowiedzcie mi o swoim planie, a ja podpowiem Wam, co mogę zrobić, by to szczególne wydarzenie jeszcze przez długie lata cieszyło oczy w rodzinnym albumie.