To było piękne i zaskakująco ciepłe październikowe popołudnie, ponieważ słońce wyjątkowo nam sprzyjało. Jak zobaczycie za chwilę, jesienna sesja ślubna na łonie natury była doskonałym, romantycznym zwieńczeniem wspaniałego ślubu i wesela Mojej Pary.

Chociaż Ada i Bartek nie zdążyli jeszcze odpocząć po fantastycznej zabawie weselnej, jaką zorganizowali dla swoich gości, przyszedł czas na plener ślubny w świętokrzyskim rezerwacie przyrody o wdzięcznej nazwie: „Skałki Piekło pod Niekłaniem”. Pomimo – sami przyznacie – niepokojącej nazwy, jesienna sesja ślubna w tym miejscu okazała się strzałem w dziesiątkę. Skałki skąpane w ciepłym, październikowym słońcu i wielobarwne liście gęsto spadające z drzew pozwoliły nam tego dnia odnaleźć i uwiecznić prawdziwie romantyczną atmosferę. Zresztą zobaczcie sami

Jesienny plener ślubny w rezerwacie przyrody

Jesienna sesja plenerowa Ady i Bartka odbyła się w mojej ulubionej formule – romantycznego spaceru na łonie natury. Bardzo lubię taką formę sesji, ponieważ pozwala Moim Parom czuć się swobodnie i zapomnieć o towarzystwie fotografa. W końcu sesja ślubna powinna wiązać się z radością, a nie stresem.

Ada i Bartek to zawodowi muzycy. Ich miłość do tej dziedziny sztuki dała się poznać na ich ślubie oraz na weselu w Radomiu i nie zabrakło jej także w czasie tej wspaniałej, jesiennej sesji ślubnej. Jak zobaczycie, na zdjęciach dominują jesienne motywy i barwy –spadające pomarańczowe i czerwone liście, a także ciepłe, naturalne światło łamiące się na pustoszejących gałęziach sprzyjają romantycznym ujęciom. Gdy zakończyliśmy zdjęcia przy skałkach, udaliśmy się nad pobliskie jezioro, by pożegnać zachodzące słońce. Tam – na wypadek, gdyby dotychczas mało nam było atrakcji – do Mojej Pary przypłynęły łabędzie, wyraźnie zainteresowane bielą sukni Pani Młodej.

Plener ślubny – jesienny festiwal kolorów

Skałki Piekło pod Niekłaniem to bardzo popularne miejsce turystyczne i spacerowe. Wiele Par obawia się, że gromady ludzi korzystających z pięknej pogody będą przeszkadzać w trakcie sesji plenerowej. Tymczasem doświadczenie podpowiada mi, że jest zupełnie odwrotnie – obecność Młodej Pary z fotografem w takim miejscu budzi oczywiste zainteresowanie, ale też skłania do serdecznych gestów, uśmiechów i pozdrowień. Wbrew obawom wielu Par, atmosfera w takich okolicznościach jest bardzo przyjemna. A, jak wiadomo, przyjacielska atmosfera sprzyja wspaniałym kadrom, co na pewno zauważycie poniżej.

Jesienne sesje plenerowe – zdecydowanie tak!

Jesienna sesja ślubna zawsze niesie za sobą pewne ryzyko związane z pogodą. Kilka razy zdarzyło mi się na prośbę Mojej Pary przenosić jesienną sesję ślubną na inny termin z powodu niskiej temperatury lub zachmurzenia i opadów. Mimo to, uważam, że zdecydowanie jest to ryzyko warte podejmowania i nieodmiennie do tego zachęcam – bo kiedy już pogoda dopisze, krajobraz w czasie sesji ślubnej jesienią, tworzy absolutnie niepowtarzalną atmosferę.

Spodobała Wam się jesienna sesja ślubna na łonie natury? Koniecznie zobaczcie, jak pięknie wyglądało
rustykalne wesele Mojej Pary w… Nowej Hucie.

A jeśli Wy także marzycie o jesiennej sesji ślubnej i szukacie doświadczonego fotografa, który pomoże
Wam wykorzystać wspaniały potencjał złotej, polskiej jesieni, napiszcie do mnie, a ja chętnie opowiem,
co mogę dla Was zrobić.

https://www.instagram.com/p/CIil1b1hy8M/?utm_source=ig_web_copy_link